Kategoria: Skąd się wzięła kawa

  • Od pasących się kóz do Twojej filiżanki. Fascynująca historia odkrycia kawy

    Legenda o tańczących kozach

    Wszystko zaczęło się w Etiopii, prawdopodobnie około IX wieku. Głównym bohaterem tej opowieści nie jest jednak człowiek, a etiopski pasterz imieniem Kaldi.

    Pewnego dnia Kaldi zauważył, że jego kozy zachowują się, delikatnie mówiąc, dziwnie. Zamiast spokojnie skubać trawę, brykały, skakały i miały niespożytą energię. Okazało się, że podjadały owoce z nieznanego pasterzowi krzewu. Kaldi sam spróbował czerwonych jagód i poczuł nagły przypływ sił. Tak oto, dzięki stadu wesołych kóz, świat dowiedział się o istnieniu kofeiny.

    Mnisi i nocne czuwania

    Pasterz zaniósł owoce do lokalnego klasztoru, ale opaci nie byli zachwyceni. Legenda mówi, że uznali jagody za „dzieło szatana” i wrzucili je do ognia. Wtedy stało się coś magicznego – z płomieni zaczął wydobywać się zniewalający aromat palonych ziaren.

    Mnisi szybko zmienili zdanie. Wyciągnęli ziarna z popiołu, zalali je wodą i odkryli, że napar pomaga im przetrwać wielogzinne, nocne modlitwy bez zasypiania.

    Ekspansja z Jemenu na cały świat

    Choć kawa narodziła się w Afryce, to Arabowie jako pierwsi zaczęli ją uprawiać na dużą skalę i nią handlować.

    • Mokka: To nie tylko nazwa napoju z czekoladą, ale port w Jemenie, który przez wieki był kawowym centrum świata.
    • Wino Islamu: Ponieważ religia zabraniała spożywania alkoholu, kawa stała się głównym napojem towarzyskim, zyskując przydomek „qahwa” (od którego pochodzi nasze słowo „kawa”).

  • Mikrofermentacja kawy – cicha rewolucja w filiżance

    Mikrofermentacja kawy – cicha rewolucja w filiżance

    fermentacja nasion kawy
    • dojrzałe mango,
    • rum z przyprawami,
    • jogurt jagodowy,
    • a nawet… colę

    I nie są to sztuczne aromaty — to wynik procesów chemicznych zachodzących naturalnie.

    Najciekawsze jest to, że takie eksperymenty odbywają się często na bardzo małą skalę. Niewielkie farmy w Kolumbii, Panamie czy Etiopii produkują czasem tylko kilkadziesiąt kilogramów takich ziaren rocznie. Każda partia różni się od poprzedniej. To bardziej przypomina kolekcjonerskie wydania niż standardowy produkt spożywczy.

    niewielkie farmy w Kolumbii, Panamie i Etiopii przedstawione na schemacie

    Ale to podejście ma też swoje ryzyko. Wystarczy drobny błądnieodpowiednia temperatura albo niepożądane mikroorganizmy — i cała partia przepada. Dlatego takie kawy są drogie i trudniej dostępne.

    Nie wszyscy są przekonani do tego kierunku. Część producentów uważa, że to odejście od naturalnego charakteru kawy. Zwolennicy odpowiadają: fermentacja zawsze była częścią jej obróbki — teraz po prostu zaczynamy ją rozumieć i świadomie wykorzystywać.

    kawa opisana jako „anaerobic natural” i „yeast fermented”

    Jeśli więc kiedyś trafisz na kawę opisaną jako „anaerobic natural” albo „yeast fermented”, masz przed sobą coś więcej niż zwykły napój. To efekt precyzyjnej pracy, eksperymentów i natury działającej na poziomie, którego na co dzień nie widać 😁.